Kiedy ktoś chce dowiedzieć się czym zajmuje się polityczna konkurencja odwiedza jej mateczniki sam, bądź w towarzystwie wypróbowanych przyjaciół, czasem przebrany za sierotkę Marysię, a czasem nie. Tym razem o przebraniu nie było mowy.
Złe nie śpi, a wróg może czaić się wszędzie. Gołym okiem widać było wczoraj, że przygotowanie spotkania blogerów i komentatorów NE było o niebo lepsze niż analogiczne imprezy organizowane przez salon24, a myślę nawet, że lepsze niż imprezy, które organizuje Janusz Palikot.
Skąd to przypuszczenie? Ano stąd, że wychodząc wczoraj na chwil kilka w znanym wszystkim amatorom piwa kierunku zauważyłem stojącą w cieniu obok szatni dziwną postać. Nie był to Niegdysiejszy Blondyn bynajmniej, co mogłem poznać po długości uwłosienia głowowego. Jak na Niegdysiejszego było o parę centymetrów za długie. Kto to może być – pomyślałem. Przyszedł mi do głowy Czesław Niemen, ale myśl tę jako absurdalną odrzuciłem.
Było to gdzieś pod koniec drugiego piwa, musiałem więc biec raczej niż myśleć o zatrzymywaniu się pod szatnią i zaczepianiu obcych ludzi, a kiedy wyszedłem ponownie na zewnątrz mężczyzny pod szatnią już nie było. Nikt prócz mnie go nie zauważył, wiem bo pytałem kiedy już dotarło do mnie kim był ten facet. Poznałem go po charakterystycznym, znamionującym dobroć i empatię uśmiechu.
Poszedłem najpierw do Carcajou. Zapytać czy widział Palikota. Popatrzył na mnie jak na martwego ptaszka i wręczył mi monetę z borsukiem. Taką dwuzłotówkę. Kiedy odszedłem, a on myślał że się nie odwrócę właśnie to zrobiłem i widziałem jak rysuje sobie Carcajou dziwne kółka na czole i wskazuje mnie palcem Mnichowi Zarazy.
Mustrum także nie widział Palikota ani Castillon, ani nikt. On tam jednak był, stał pod szatnią i szpiegował. Kiedy wyszedłem z imprezy, a było to wbrew moim własnym zapowiedziom, około 22.00 tuż pod pałacem prezydenckim, tuż obok grupy modlących się ludzi widziałem jak wsiada do taksówki. To na pewno był Janusz Palikot. Jutro pewnie ogłosi, że otwiera swoją platformę hostingową.
Na 1 kwietnia to inwencja blogerów przechodzi wszelką granicę :)
Oddałam Mu swój przydział piwa :)
A Carcinka krótki film o rozpuście :))
przeczytałam: "widziałem jak rysuje sobie Carcajou dziwne kółka na czole i wskazuje mnie palcem Michnikowi"....;)
pozdrawiam,
Najlepiej też nigdzie nie jeździć i siedzieć w domu, ale to nie oznacza, że kiedyś tam się nie spotkamy, bo choć ja te wszystkie mądre rzeczy wiem, to - jak już rozszyfrował mnie Coryllus - moim ulubionym pisarzem jest Hłasko, którzy powiedział, że najlepiej jest zaufać szaleństwu. Tym razem jednak termin był tak niedogodny, że nawet szaleństwo nie pomogło.
Pozdrawiam serdecznie.
Ale on to ma we krwi - we wrześniu na spotkaniu Polskiej Racji Stanu w Gdańsku zakradł się pod postacią psa i nas podsłuchiwał w okolicach Parku Oliwskiego. Uwiecznione na zdjęciu. Poznaliśmy po mętnym spojrzeniu ;)